Archiwa: Bez kategorii - Wydawnictwo Fundament
Informujemy, ze od 1 do 30 sierpnia 2021 nasza księgarnia jest nieczynna. Po nasze ksiązki zapraszmy do Księgarni Terapeutycznej i GWP. Od 30 sierpnia zapraszamy ponownie.

O blogu

Na blogu Oficyny Wydawniczej Fundament publikujemy wpisy poświęcone psychoanalizie, psychoterapii oraz książkom psychologicznym. Znajdą tu Państwo omówienia naszych książek, fragmenty publikacji oraz teksty przybliżające współczesne myślenie psychoanalityczne.

Blog kierujemy do psychoterapeutów, studentów psychologii oraz wszystkich zainteresowanych psychoanalizą i rozwojem współczesnej psychoterapii.

Zobacz także nasze książki psychoanalityczne.

Miłość, przed którą się bronimy

O miłości często myślimy jako o doświadczeniu bliskości, spełnienia i wzajemnego rozpoznania. James Grotstein we wstępie do książki Judith Pickering przypomina jednak, że miłość ma także drugi wymiar: narusza nasze poczucie niezależności, wystawia nas na zależność, frustrację, rozczarowanie i możliwość zranienia.

Z perspektywy terapeutycznej właśnie dlatego miłość bywa tak ważnym punktem odniesienia. Nie tylko wtedy, gdy pacjenci mówią o relacjach romantycznych, tęsknocie czy stracie, ale również wtedy, gdy przynoszą objawy, które pozornie z miłością nie mają nic wspólnego. Grotstein pokazuje, że wiele z nich można rozumieć jako obrony przed cierpieniem związanym z udaremnioną, niemożliwą albo utraconą miłością.

„Mówi się, że miłość jest «naruszeniem w ruchu». Jest naruszeniem naszej iluzji o własnej niezależności. Z dużym prawdopodobieństwem, jeśli przeprowadzimy skrupulatną analizę, okaże się, że jest ona najbardziej fundamentalną – strefą zero – z naszych emocji, a wszystkie objawy, które przynoszą do nas pacjenci, są ostatecznie powiązane z miłością i stanowią obrony przed niebezpieczeństwami emocjonalnymi, cierpieniem, frustracją i upokorzeniem, czyli ewidentnymi następstwami udaremnionej miłości”.

Ten fragment dobrze pokazuje, w jaki sposób książka prowadzi czytelnika przez temat miłości: nie idealizując jej, lecz odsłaniając jej złożoność, ryzyko i głębokie znaczenie dla życia psychicznego.

Więcej o tym, jak miłość, zależność i obrony przed zranieniem ujawniają się w pracy terapeutycznej, znajdziecie w książce Judith Pickering „Kochać. Terapeutyczne ścieżki ku miłości”.

Fot.: Sixteen Miles Out on Unsplash.

Są rzeczy, które ciało mówi wcześniej niż słowa

Susan Pacey pokazuje, że w terapii par dotyk może stać się czymś więcej niż ćwiczeniem. Może otworzyć dostęp do ucieleśnionych wspomnień, lęków i stanów emocjonalnych, które długo pozostawały poza świadomością — a jednak wpływały na bliskość, seksualność i relację między partnerami.

W tym sensie praca z ciałem nie zastępuje rozmowy, ale może stać się drogą do tego, co dopiero później będzie można nazwać, zrozumieć i opracować.

„W trakcie wzajemnego dotyku, praktykowanego przez pary w domowym zaciszu, wiele niezrozumiałych dotąd doświadczeń cielesnych, które wyrażały nieuświadomione stany wewnętrzne pacjentów, może zostać przeżytych i zrozumianych. Jak ujęła to jedna z psychoterapeutek „Terapeutka wychwyci całą masę rzeczy, które nigdy by nie wyszły na jaw, gdybyśmy tylko rozmawiali”.

W każdej terapii opartej na rozmowie wczesne doświadczenia emocjonalne muszą być symbolizowane i ubrane w słowa, by mogły stać się przedmiotem refleksji i opracowania. W klasycznej sesji terapeutycznej para może wypowiedzieć jednocześnie tylko jedną myśl, tymczasem ćwiczenia dotykowe umożliwiają ujęcie i symbolizację całej palety przeżyć afektywnych naraz.

Warto także zauważyć, że w psychoanalizie faza prewerbalna życia uznawana jest za kluczową dla rozwoju seksualności, choć zaburzenia seksualne mogą mieć źródło również w traumatycznych wydarzeniach z późniejszego dzieciństwa lub adolescencji. Zjawisko to opiera się na założeniu, że ciało może przechowywać równocześnie zarówno wyparte, jak i niewyparte stany afektywne.

Zjawisko to opiera się na założeniu, że ciało może przechowywać równocześnie zarówno wyparte, jak i niewyparte stany afektywne. Przykładem może być sytuacja, w której jedna z terapeutek rozumiała utratę pożądania seksualnego u swojej pacjentki jako objaw związany z wypartym wspomnieniem bolesnego rozstania jej rodziców. Wspomnienie to uaktywniło się właśnie w trakcie ćwiczeń dotykowych między partnerami. Terapeutka powiedziała:

Jej ojciec opuścił matkę… i to było jej najwcześniejsze wspomnienie”.

Interpretując to zdarzenie, uznała, że w trakcie ćwiczeń uruchomiło się u kobiety silne przeniesienie ojcowskie i przytłaczający lęk separacyjny, który po uświadomieniu mógł zostać przepracowany w terapii”

Więcej o tym, jak ciało, pamięć i nieświadome doświadczenia splatają się w pracy terapeutycznej z parami znajdziecie w książce Susan Pacey „Zmysłowość i seksualność w terapii par”

Fot.: Serhii Kindrat on Unsplash.

Czy potrafisz być naprawdę blisko drugiej osoby, nie gubiąc po drodze siebie?

Jednym z paradoksów miłości jest to, że na początku związku często pragniemy poczuć się z drugą osobą „jednością”. Zakochanie przynosi doświadczenie wyjątkowej bliskości – partner wydaje się rozumieć nas bez słów, dzielić nasze wartości, marzenia i sposób przeżywania świata. To doświadczenie może być piękne i dawać poczucie bezpieczeństwa.

Z czasem jednak pojawia się coś, czego nie da się uniknąć: odkrywamy, że druga osoba jest od nas różna. Ma własne potrzeby, własne pragnienia, własne granice i własne życie psychiczne. To właśnie ten moment bywa dla wielu par szczególnie trudny.

Susan Pacey zwraca uwagę, że jednym z najważniejszych zadań rozwojowych w związku jest nauczenie się takiego sposobu bycia razem, żeby będąc blisko – uwzględniać i szanować odrębność drugiej osoby. Problem pojawia się wtedy, gdy różnica, odrębność zaczyna być przeżywana nie jako naturalny element relacji, lecz zagrożenie.

Jak pisze autorka:

„Kiedy małżonkowie nie potrafią stopniowo przejść od stanu fuzji do odrębności i wynikającego z niej rozczarowania, uruchamiają silne mechanizmy obronne, które mają nie dopuścić do konfrontacji z tą wiedzą.

Na poziomie poznawczym i świadomym mogą dostrzegać różnice między sobą, lecz emocjonalne doświadczenie drugiego jako kogoś oddzielnego i innego jest dla nich przeżyciem prześladowczym.

(…) Tego rodzaju pary zaprzeczają istnieniu odrębnego życia psychicznego i w efekcie pojawia się poczucie uwięzienia czy zniewolenia, które dławi relację”.

Z psychoanalitycznego punktu widzenia dojrzała relacja opiera się na emocjonalnej – a nie jedynie intelektualnej – akceptacji różnicy. Dopiero blikość, która uwzględnia i szanuje odrębność pozwala budować prawdziwą intymność. Gdy nie ma miejsca na doświadczenie odrębności, bliskość może zacząć być przeżywana jako zagrożenie. Wówczas także seksualne zespolenie staje się trudne do zniesienia, ponieważ budzi lęk przed utratą siebie:

„Na poziomie psychicznym partnerzy niejako zapadają się w siebie nawzajem, tworząc komfortowy rodzaj fuzji, który z czasem staje się doświadczany jako kontrolujący i sztywny.

(…) W konsekwencji fizyczne zespolenie w akcie seksualnym staje się zbyt wielkim zagrożeniem dla poczucia self. Wspólny nieświadomy lęk, który się wówczas ujawnia, ma charakter lęku przed pochłonięciem i unicestwieniem”.

Susan Pacey pokazuje, że proces ten dotyczy nie tylko rozmowy między partnerami. Wyraża się również w doświadczeniach płynących z ciała, zmysłowości i seksualności. Opisywane przez nią ćwiczenia sensate focus pomagają parom rozwijać większą tolerancję na bliskość, odrębność i uważność na wzajemną podatność na zranienie. Dzięki temu relacja może stopniowo stawać się miejscem, w którym jest przestrzeń zarówno na więź, jak i na bycie osobnym.

Fragment pochodzi z książki Susan Pacey „Zmysłowość i seksualność w terapii par. Integracja behawioralnej techniki sensate focus i psychoanalitycznej terapii par”.

Fot.: Jonathan Borba on Unsplash.

Wiosna, zmysły i para – kilka myśli wokół książki Susan Pacey

Wiosna wybuchła z całym jej przepychem. Bez i inne krzewy pachną obłędnie. Szpaki siedzą w budkach i wykluwają się młode. Przyleciały już też jerzyki i gwiżdżą nad głową odmierzając gwizdem początek i koniec dni. Jerzyki to ptaki niezwykłe, łączą się w pary na całe życie i rokrocznie powracają do swoich miejsc lęgowych.

Ja tej wiosny czytałam książkę Susan Pacey (…) na temat wykorzystania interwencji sensate focus w psychoanalitycznie prowadzonej psychoterapii par: „Zmysłowość i seksualność w terapii par. Integracja behawioralnej techniki sensate focus i psychoanalitycznej terapii par”. Czy może być lepsza pozycja do podczytywania na wiosnę, gdy wszystko się budzi a zmysły szaleją?

Czytałam ją powoli i niespiesznie, licząc na to, że w jakieś łagodne, wolno płynące popołudnie będę mogła coś o tej książce napisać. Ale w życiu „pędzącej matko terapeutki” wolno płynące popołudnia jakoś nie następują. A właściwie następuje ich całkowite zaprzeczenie – to jest: gruntowna zajętość.

I tak dopiero konieczność ukręcenia dwóch serników na rodzinne uroczystości komunijne przysposobiła mnie w wolny czas. Wieczorami, przy piekących się długo ciastach, mogłam się pozastanawiać i nad samą książką i nad innymi sprawami.

Sensate focus (skupienie na zmysłach) to technika terapeutyczna stworzona przez zespół Masters i Johnson, opierająca się na dotyku bez presji osiągnięcia orgazmu lub stosunku. Dzieli się na kilka faz. W każdej z faz para naprzemiennie się dotyka. Celem jest skupienie na zmysłach, odnajdywanie własnej przyjemności.

Para sama nakłada na siebie ograniczenie (rezygnacja z seksu) po to by skupić się wyłącznie na praktyce sensate focus i odnaleźć głębszą warstwę relacyjności oraz dotyku.

Książka Pacey łączy behawioralną terapię seksualną z myśleniem psychoanalitycznym. Sensate focus uczy pary, „jak słuchać swoich seksualnych ciał i odkrywać swoje nadzieje, fantazje, lęki”. A książka Pacey włącza w psychoanalizę potężną rolę ciała, zwłaszcza ciała seksualnego w intymnym doświadczeniu własnym i w intymnej relacji z drugą osobą.

Co ma piernik do wiatraka, co ma pieczenie serników do pisania o tej książce? Czy przygotowywanie jedzenia, w tym zwłaszcza słodkiego ciasta, ma coś wspólnego z sensualnoscią i seksem?

Kiedy robisz ciasto, musisz być cudzymi oczyma, cudzym smakiem, cudzym dotykiem. Wnikasz w cudze zmysły, by zaspokoić potrzeby. Ten nie lubi jak sernik jest za słodki, tamten – gardzi rodzynkami. Ta nie lubi grudek, zaś ten ceni gładkość i to, jak ciasto rozpuszcza się w ustach. Znasz te wszystkie preferencje rodziny, podążasz za nimi. Cudzy smak, oczy, dotyk, są twoimi przewodnikami. Tak powstaje coś, co dostarcza oralnej przyjemności i zaspokojenia.

Podobnie jest w seksie. Seks to taniec. Ja pieszcząc Ciebie dostarczam sobie przyjemności, skupiam się na sobie, jednocześnie pieszcząc Ciebie, staram się podążać za twoimi odczuciami zmysłowymi. Czasem jestem bardziej skupiona na sobie i egocentryczna, by dostarczyć sobie przyjemności, a czasem z troską i uważnością pytam dotykiem i słowem: jak Ci z tym. Czy przyjemnie ci w tym, a może wolisz być dotykany w taki sposób. Na co reagujesz? Czy to jest wciąż przyjemne, czy już nie. Jak Ci z naszą nagością? A jak się czujesz z intymnością, zbliżeniem, intensywnością różnych doznań?

W pierwszej kolejności książka dotyka warstwy terapii seksualnej i zmysłowości. W drugiej, koncentruje się na psychoterapii par rozumianej psychoanalitycznie łącząc oba te obszary: praktyk behawioralnych i psychoanalitycznego namysłu nad ciałem oraz nad parą.

Ale czym jest w ogóle para? To pytanie zadaję sobie od dobrych kilku lat. Co wyróżnia parę, od nie-pary? Czy to para intymna, spleciona seksualnie, para kochanków, czy para przyjaciół, czy też para psychoterapeuta – pacjent lub para matka dziecko? To wszystko to jakieś pary, co więc stanowi o „parowatości” co jest jej esencją?

Czy to para analityczna: psychoanalityk-pacjent określa tę esencję? To wszak wyjątkowa relacja, która obejmuje nieomal wszystko, co musimy wiedzieć o wszystkich pozostałych prawdziwych parach i relacjach. No właśnie, nieomal wszystko, bo przecież para analityczna seksu nie uprawia, a mimo to, jest parą.

Odpowiedz na to, czym jest para i że z parą nieodłącznie związana jest tworzona przez nią przestrzeń odnalazłam w tym fragmencie, którym się dziele:

„Przypuszczam, że terapeutka rozumiała ich zachowanie [jednej z omawianych w książce par] jako wyraz emocjonalnej dojrzałości oraz świadomego tworzenia przestrzeni, w której mogą być razem rozluźnieni, w stanie niezintegrowania, po prostu bycia. Z tej pozycji odzyskiwali swoją kreatywność i ponownie wchodzili w kontakt ze sobą i ze światem, czyli przechodzili do robienia. W ramach struktury, jaką dawał program sensate focus, para mogła łączyć w sobie dwa wymiary – bycie i robienie – współistniejące w każdym człowieku. (…) Właśnie ta zdolność do twórczego łączenia bycia i robienia, aby czuć się żywym i zaangażowanym w świat, stanowi kluczową cechę tak zwanej twórczej pary, rozumianej po winnicottowsku. Szczególnie warte podkreślenia jest, że w chwilach napięcia para wracała do wczesnych zmysłowych ćwiczeń – jakby potrafiła myśleć nie tylko o własnych potrzebach i stanach umysłu, ale także o potrzebach drugiej osoby, okazując sobie nawzajem troskę i uważność. Ten przykład kliniczny pokazuje, że relacja partnerska może sama w sobie stać się strukturą pomieszczającą, terapeutyczną i twórczą. W miarę postępu terapii fizyczna i psychiczna przestrzeń, potrzebna do wykonywania ćwiczeń dotykowych, może przekształcać się w symboliczny „pokój zabaw” dorosłych”.

Biorąc książkę do rąk zadawałam sobie także pytanie o to, czy my, psychoterapeuci umiemy rozmawiać o seksie, seksualności, intymności. Rzeczywiście otwierać taki miękki dialog w gabinecie?

Siedzieliśmy z Andrzejem w kuchni na Madalińskiego 42 i rozmawialiśmy o seksie. I o samym seksie, jak to przyjaciel z przyjacielem ale też o tym jak nam razem jest rozmawiać o seksie, jak to jest, kiedy o tym gadamy, o jakie granice się ocieramy, co nam przeszkadza, co nie, co nam odpowiada, co przychodzi łatwo, co trudniej. I jak to jest w naszej pracy, kiedy z pacjentami rozmawiamy o seksie.

Cenię te nasze przy-jazne rozmowy. W końcu „zdolność do pozostawania w relacji i doświadczenia siebie jako odrębnego podmiotu rozwija się w diadzie”.

Bardzo doceniam piękną okładkę tej książki, okładkę w królewskim fioletowo-fuksjowym kolorze. Mieniącą się wszelkimi odcieniami intymności, zbliżenia, sensualności i seksu. Dzięki Oficyna Wydawnicza Fundament, za kolejną, fascynującą książkę.

Maria Czarnecka – psycholożka i psychoterapeutka po całościowym, czteroletnim szkoleniu z psychoterapii, akredytowanym przez Polskie Towarzystwo Psychiatryczne. Przynależy do Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Poza pracą psychoterapeutyczną zajmuje się przede wszystkim książkami. Bardzo lubi czytać i czasami zdarza jej się napisać o tym jakiś tekst. Pracuje integrując różne podejścia w psychoterapii, zależnie od potrzeb i formy pracy z pacjentem. W ramach swojej specjalizacji zawodowej, prowadzi konsultacje kobiet i mężczyzn w okresie okołoporodowym, zajmuje się wspieraniem kobiet po utracie dziecka, w procesie żałoby, w procesie stosowania technik wspomaganego rozrodu, po narodzinach małego dziecka. Autorka strony na Facebooku #readmetender.

Jak bliskość w związku może zmieniać sposób, w jaki przeżywamy własne ciało?

Susan Pacey pokazuje, że w terapii par bliskość i dotyk mogą wpływać na sposób przeżywania własnego ciała, pomagając zmniejszać wstyd i lęk przed odrzuceniem.

Zwraca przy tym uwagę, że w terapii par dotyk i zmysłowość nie są jedynie obszarem seksualności, ale także przestrzenią, w której ujawniają się najgłębsze doświadczenia wstydu, lęku przed odrzuceniem i potrzeby bycia przyjętym przez drugą osobę. To właśnie w bezpiecznym spotkaniu z partnerem może stopniowo zmieniać się sposób, w jaki patrzymy na siebie samych — także na własne ciało.

Fragment książki „Zmysłowość i seksualność w terapii par” jest tego dobrym przykładem:

„Sensate focus może rozwijać po porostu bycie w parze, czyli zdolność do obecności i zrelaksowania w stanie niezintegrowania, bez naruszeń ciągłości istnienia. W takich okolicznościach u partnerów może pojawić się nadmierny wstyd, odsłaniając jego hamujący wpływ na reakcje seksualne.

Wstyd i poczucie odsłonięcia mogą leżeć u podłoża lęku przed nagością i poczucia, że własne ciało jest niepełnowartościowe, co grozi odrzuceniem. Tego rodzaju negatywne reprezentacje ciała – powszechne u wielu osób – mogą ulec transformacji podczas wzajemnych pieszczot dzięki procesowi odzwierciedlania (ang. mirroring), który zachodzi najpierw między terapeutką a parą, a następnie między partnerami.

(…) W jednej z winiet z rozdziału IV pacjentka, która ukrywała znamię w okolicy miednicy, dzięki czułości i troskliwości męża podczas wzajemnego dotyku zmieniła reprezentację – prawdopodobnie surowego, odrzucającego obiektu – oraz zmodyfikowała własny negatywny obraz ciała”.

Czy potrafimy naprawdę czuć się „u siebie” w swoim ciele?

W ujęciu Winnicotta ucieleśnione doświadczenie i spokojna, a zarazem żywa obecność w swoim ciele mają ogromne znaczenie dla budowania bliskości w relacji. W pracy z parami często okazuje się, że najtrudniejszym krokiem bywa samo bycie razem w nagości — bez presji, bez oceniania, z poczuciem bezpieczeństwa. Lęk potrafi się wtedy mieszać z pobudzeniem, a niektórzy mylą napięcie wynikające z niepokoju z autentycznym erotycznym poruszeniem. Kiedy jednak partnerzy uczą się relaksu, zaufania i otwartości, zaczyna dziać się coś ważnego: pojawia się swobodniejsza rozmowa o seksualności, głębsze rozumienie siebie nawzajem i poczucie prawdziwego połączenia. To właśnie od takiego fundamentu zaczyna się dojrzała, satysfakcjonująca intymność.

Dobrze pokazuje to fragment książki Susan Pacey „Zmysłowość i seksualność w terapii par”

„Dla Winnicotta ciało jednostki, jego pozytywne reprezentacje oraz zrelaksowane poczucie bycia żywym w ciele są fundamentem dojrzałej i satysfakcjonującej intymności seksualnej w dorosłości. W ćwiczeniach sensate focus pierwszym krokiem jest nauczenie się przez partnerów relaksu w nagości oraz doświadczenia bezpieczeństwa w sytuacji wspólnej podatności na zranienie. Ten etap bywa najtrudniejszy”.

Zdjęcie: Milan Popowic on Unsplash.

Czy „zadania domowe” w terapii par to naprawdę tylko ćwiczenia?

„Cały proces interwencji dotykowej opisany w tej książce [„Zmysłowość i seksualność w terapii par”] odpowiada winnicottowskiemu rozumieniu „zabawy” jako złożonego procesu rozwojowego, w którym niemowlę uczy się eksplorować i regulować swoje lęki.

W podobny sposób terapeutki postrzegają „zadania domowe” jako formę zabawy dorosłych – taką, która pozwala partnerom eksplorować i przetwarzać negatywne, nieświadome, ucieleśnione doświadczenia.”

Susan Pacey pokazuje, że to, co w terapii par bywa nazywane „zadaniem”, w rzeczywistości może stać się przestrzenią głębokiej pracy psychicznej.

W jej ujęciu dotyk i wspólne doświadczenie nie są dodatkiem do rozmowy — są sposobem, w jaki para może bezpiecznie zbliżyć się do trudnych emocji: lęku, napięcia, czy wstydu.

To właśnie w tej „zabawie” — rozumianej po winnicottowsku — pojawia się możliwość zmiany: bardziej autentycznego kontaktu, większej swobody i nowego sposobu bycia razem.

Zdjęcie: Elen Yatsenko by Unsplash.

Co naprawdę dzieje się między partnerami w relacji?

Koncepcja identyfikacji projekcyjnej i introjekcyjnej Melanie Klein (…) stanowi fundament współczesnej psychoterapii par. Początkowo rozumiana jako (wspólny) mechanizm obronny, identyfikacja projekcyjna wywodzi się z odkrycia przez Klein mechanizmów schizoidalnych funkcjonujących w pierwotnych stanach życia psychicznego.

U dorosłych partnerów mechanizmy te nadal działają nieświadomie, a każdy z partnerów pełni funkcję „pojemnika” na projekcje drugiego. Wybór partnera jest częściowo uwarunkowany potrzebą odnalezienia odpowiedniego odbiorcy własnych projekcji oraz odrzuconych aspektów self, które mogą być przez partnera kochane lub odrzucane czy krytykowane. „Dobre” części siebie mogą być projektowane na drugą osobę, by były tam „bezpieczne”, jeśli są zagrożone przez „zło” wewnętrzne (…).

Otwartość każdego z partnerów na projekcje drugiego tworzy tak zwane dopasowanie małżeńskie, które składa się ze wspólnych fantazji i wspólnych obron (…). Funkcjonując na podstawie nieświadomego kontraktu, partnerzy odpowiadają na potrzeby drugiego lub na nie reagują, osiągając swego rodzaju homeostazę: dynamiczne, lecz ograniczające przesuwanie się między zadowoleniem a napięciem bądź konfliktem„.

Ten fragment książki „Zmysłowość i seksualność w terapii par” pokazuje, jak ważną rolę w relacji odgrywają procesy, które pozostają poza świadomością partnerów.

To, co przeżywamy jako trudność w relacji — napięcie, rozczarowanie czy powtarzające się konflikty — często wiąże się z tym, jak projektujemy na partnera nasze lęki, pragnienia i odrzucone aspekty samego siebie.

Susan Pacey w przystępny sposób pokazuje w książce, jak rozumieć te procesy i jak z nimi pracować w terapii par — tak, by relacja mogła stać się przestrzenią rozwoju i wzajemnego zrozumienia przez partnerów.


Źródło zdjęcia: Logan Weaver on Unsplash.

Dlaczego praca z ciałem w terapii par bywa trudna?

„(…) reakcje par są niezwykle złożone. Już pierwszy krok ku wzajemnemu dotykowi może wywołać silny lęk, a doświadczenia z wykonywania (lub unikania) poszczególnych ćwiczeń są bogate w znaczenia i emocjonalne konsekwencje. Niektórzy klienci nie są w stanie podjąć się tego zadania; inni zatrzymują się po kilku pierwszych próbach. Każda z tych reakcji wymaga klinicznej refleksji.

Wzajemny dotyk może wywołać głęboką przemianę w emocjonalnym rozwoju pary, w zachowaniach seksualnych partnerów oraz w ich zdolności do wspólnego przeżywania przyjemności — pod warunkiem, że terapeutka dysponuje wystarczającym rozumieniem psychoanalitycznym, które pozwala jej dostroić się do intersubiektywnych procesów uruchamianych przez pracę z ciałem i twórczo na nie reagować.

Z powodu utrzymującego się w naszej profesji dualizmu — oddzielania ciała od umysłu, seksu od relacji — wiedza o psychoanalitycznych podstawach tych procesów oraz jej zastosowanie kliniczne wciąż nie są powszechne”.

Ten fragment z książki Susan Pacey pokazuje, że to, co z zewnątrz może wydawać się prostym „ćwiczeniem”, w rzeczywistości uruchamia bardzo złożone reakcje emocjonalne i relacyjne.

Dotyk nie jest tu tylko techniką — jest językiem, który odsłania historię relacji, lęki, wstyd i pragnienia zapisane w ciele.

Pacey pokazuje, jak pracować z tym doświadczeniem w sposób uważny i odpowiedzialny — tak, by nie zatrzymać się na poziomie zadania, ale rozumieć to, co dzieje się między partnerami na poziomie nieświadomym.

„Zmysłowość i seksualność w terapii par” to książka, która pomaga terapeutom wyjść poza utrwalony podział na ciało i umysł — i zobaczyć, jak bardzo są one ze sobą powiązane w pracy z parami.

Wydajemy książki pomocne klinicznie
Oficyna Wydawnicza FUNDAMENT