Archiwa: Bez kategorii - Wydawnictwo Fundament
Informujemy, ze od 1 do 30 sierpnia 2021 nasza księgarnia jest nieczynna. Po nasze ksiązki zapraszmy do Księgarni Terapeutycznej i GWP. Od 30 sierpnia zapraszamy ponownie.

O blogu

Na blogu Oficyny Wydawniczej Fundament publikujemy wpisy poświęcone psychoanalizie, psychoterapii oraz książkom psychologicznym. Znajdą tu Państwo omówienia naszych książek, fragmenty publikacji oraz teksty przybliżające współczesne myślenie psychoanalityczne.

Blog kierujemy do psychoterapeutów, studentów psychologii oraz wszystkich zainteresowanych psychoanalizą i rozwojem współczesnej psychoterapii.

Zobacz także nasze książki psychoanalityczne.

Jak bliskość w związku może zmieniać sposób, w jaki przeżywamy własne ciało?

Susan Pacey pokazuje, że w terapii par bliskość i dotyk mogą wpływać na sposób przeżywania własnego ciała, pomagając zmniejszać wstyd i lęk przed odrzuceniem.

Zwraca przy tym uwagę, że w terapii par dotyk i zmysłowość nie są jedynie obszarem seksualności, ale także przestrzenią, w której ujawniają się najgłębsze doświadczenia wstydu, lęku przed odrzuceniem i potrzeby bycia przyjętym przez drugą osobę. To właśnie w bezpiecznym spotkaniu z partnerem może stopniowo zmieniać się sposób, w jaki patrzymy na siebie samych — także na własne ciało.

Fragment książki „Zmysłowość i seksualność w terapii par” jest tego dobrym przykładem:

„Sensate focus może rozwijać po porostu bycie w parze, czyli zdolność do obecności i zrelaksowania w stanie niezintegrowania, bez naruszeń ciągłości istnienia. W takich okolicznościach u partnerów może pojawić się nadmierny wstyd, odsłaniając jego hamujący wpływ na reakcje seksualne.

Wstyd i poczucie odsłonięcia mogą leżeć u podłoża lęku przed nagością i poczucia, że własne ciało jest niepełnowartościowe, co grozi odrzuceniem. Tego rodzaju negatywne reprezentacje ciała – powszechne u wielu osób – mogą ulec transformacji podczas wzajemnych pieszczot dzięki procesowi odzwierciedlania (ang. mirroring), który zachodzi najpierw między terapeutką a parą, a następnie między partnerami.

(…) W jednej z winiet z rozdziału IV pacjentka, która ukrywała znamię w okolicy miednicy, dzięki czułości i troskliwości męża podczas wzajemnego dotyku zmieniła reprezentację – prawdopodobnie surowego, odrzucającego obiektu – oraz zmodyfikowała własny negatywny obraz ciała”.

Czy potrafimy naprawdę czuć się „u siebie” w swoim ciele?

W ujęciu Winnicotta ucieleśnione doświadczenie i spokojna, a zarazem żywa obecność w swoim ciele mają ogromne znaczenie dla budowania bliskości w relacji. W pracy z parami często okazuje się, że najtrudniejszym krokiem bywa samo bycie razem w nagości — bez presji, bez oceniania, z poczuciem bezpieczeństwa. Lęk potrafi się wtedy mieszać z pobudzeniem, a niektórzy mylą napięcie wynikające z niepokoju z autentycznym erotycznym poruszeniem. Kiedy jednak partnerzy uczą się relaksu, zaufania i otwartości, zaczyna dziać się coś ważnego: pojawia się swobodniejsza rozmowa o seksualności, głębsze rozumienie siebie nawzajem i poczucie prawdziwego połączenia. To właśnie od takiego fundamentu zaczyna się dojrzała, satysfakcjonująca intymność.

Dobrze pokazuje to fragment książki Susan Pacey „Zmysłowość i seksualność w terapii par”

„Dla Winnicotta ciało jednostki, jego pozytywne reprezentacje oraz zrelaksowane poczucie bycia żywym w ciele są fundamentem dojrzałej i satysfakcjonującej intymności seksualnej w dorosłości. W ćwiczeniach sensate focus pierwszym krokiem jest nauczenie się przez partnerów relaksu w nagości oraz doświadczenia bezpieczeństwa w sytuacji wspólnej podatności na zranienie. Ten etap bywa najtrudniejszy”.

Zdjęcie: Milan Popowic on Unsplash.

Czy „zadania domowe” w terapii par to naprawdę tylko ćwiczenia?

„Cały proces interwencji dotykowej opisany w tej książce [„Zmysłowość i seksualność w terapii par”] odpowiada winnicottowskiemu rozumieniu „zabawy” jako złożonego procesu rozwojowego, w którym niemowlę uczy się eksplorować i regulować swoje lęki.

W podobny sposób terapeutki postrzegają „zadania domowe” jako formę zabawy dorosłych – taką, która pozwala partnerom eksplorować i przetwarzać negatywne, nieświadome, ucieleśnione doświadczenia.”

Susan Pacey pokazuje, że to, co w terapii par bywa nazywane „zadaniem”, w rzeczywistości może stać się przestrzenią głębokiej pracy psychicznej.

W jej ujęciu dotyk i wspólne doświadczenie nie są dodatkiem do rozmowy — są sposobem, w jaki para może bezpiecznie zbliżyć się do trudnych emocji: lęku, napięcia, czy wstydu.

To właśnie w tej „zabawie” — rozumianej po winnicottowsku — pojawia się możliwość zmiany: bardziej autentycznego kontaktu, większej swobody i nowego sposobu bycia razem.

Zdjęcie: Elen Yatsenko by Unsplash.

Co naprawdę dzieje się między partnerami w relacji?

Koncepcja identyfikacji projekcyjnej i introjekcyjnej Melanie Klein (…) stanowi fundament współczesnej psychoterapii par. Początkowo rozumiana jako (wspólny) mechanizm obronny, identyfikacja projekcyjna wywodzi się z odkrycia przez Klein mechanizmów schizoidalnych funkcjonujących w pierwotnych stanach życia psychicznego.

U dorosłych partnerów mechanizmy te nadal działają nieświadomie, a każdy z partnerów pełni funkcję „pojemnika” na projekcje drugiego. Wybór partnera jest częściowo uwarunkowany potrzebą odnalezienia odpowiedniego odbiorcy własnych projekcji oraz odrzuconych aspektów self, które mogą być przez partnera kochane lub odrzucane czy krytykowane. „Dobre” części siebie mogą być projektowane na drugą osobę, by były tam „bezpieczne”, jeśli są zagrożone przez „zło” wewnętrzne (…).

Otwartość każdego z partnerów na projekcje drugiego tworzy tak zwane dopasowanie małżeńskie, które składa się ze wspólnych fantazji i wspólnych obron (…). Funkcjonując na podstawie nieświadomego kontraktu, partnerzy odpowiadają na potrzeby drugiego lub na nie reagują, osiągając swego rodzaju homeostazę: dynamiczne, lecz ograniczające przesuwanie się między zadowoleniem a napięciem bądź konfliktem„.

Ten fragment książki „Zmysłowość i seksualność w terapii par” pokazuje, jak ważną rolę w relacji odgrywają procesy, które pozostają poza świadomością partnerów.

To, co przeżywamy jako trudność w relacji — napięcie, rozczarowanie czy powtarzające się konflikty — często wiąże się z tym, jak projektujemy na partnera nasze lęki, pragnienia i odrzucone aspekty samego siebie.

Susan Pacey w przystępny sposób pokazuje w książce, jak rozumieć te procesy i jak z nimi pracować w terapii par — tak, by relacja mogła stać się przestrzenią rozwoju i wzajemnego zrozumienia przez partnerów.


Źródło zdjęcia: Logan Weaver on Unsplash.

Dlaczego praca z ciałem w terapii par bywa trudna?

„(…) reakcje par są niezwykle złożone. Już pierwszy krok ku wzajemnemu dotykowi może wywołać silny lęk, a doświadczenia z wykonywania (lub unikania) poszczególnych ćwiczeń są bogate w znaczenia i emocjonalne konsekwencje. Niektórzy klienci nie są w stanie podjąć się tego zadania; inni zatrzymują się po kilku pierwszych próbach. Każda z tych reakcji wymaga klinicznej refleksji.

Wzajemny dotyk może wywołać głęboką przemianę w emocjonalnym rozwoju pary, w zachowaniach seksualnych partnerów oraz w ich zdolności do wspólnego przeżywania przyjemności — pod warunkiem, że terapeutka dysponuje wystarczającym rozumieniem psychoanalitycznym, które pozwala jej dostroić się do intersubiektywnych procesów uruchamianych przez pracę z ciałem i twórczo na nie reagować.

Z powodu utrzymującego się w naszej profesji dualizmu — oddzielania ciała od umysłu, seksu od relacji — wiedza o psychoanalitycznych podstawach tych procesów oraz jej zastosowanie kliniczne wciąż nie są powszechne”.

Ten fragment z książki Susan Pacey pokazuje, że to, co z zewnątrz może wydawać się prostym „ćwiczeniem”, w rzeczywistości uruchamia bardzo złożone reakcje emocjonalne i relacyjne.

Dotyk nie jest tu tylko techniką — jest językiem, który odsłania historię relacji, lęki, wstyd i pragnienia zapisane w ciele.

Pacey pokazuje, jak pracować z tym doświadczeniem w sposób uważny i odpowiedzialny — tak, by nie zatrzymać się na poziomie zadania, ale rozumieć to, co dzieje się między partnerami na poziomie nieświadomym.

„Zmysłowość i seksualność w terapii par” to książka, która pomaga terapeutom wyjść poza utrwalony podział na ciało i umysł — i zobaczyć, jak bardzo są one ze sobą powiązane w pracy z parami.

Wgłąb psychotycznych doświadczeń. O książce „Psychotyczne fale”

Dr Lucas w niezwykle przejrzysty sposób pokazuje w książce „Psychotyczne fale. Perspektywa psychoaanlityczna w psychiatrii”, że psychoanaliza może mieć istotny wkład w leczenie poważnie zaburzonych i zaburzających pacjentów psychiatrycznych.

Celem dr. Lucasa jest „dostarczenie klinicystom opartej na psychoanalizie ramy rozumienia, pomocnej w pracy z pacjentami z głównymi chorobami psychicznymi spotykanymi w codziennej praktyce psychiatrycznej”.

Był głęboko przekonany, że jedynie wtedy, gdy psychoanalitycy zaangażują się w pracę na oddziałach ogólnopsychiatrycznych, będą mogli wywrzeć wartościowy wpływ na leczenie psychoz i rozwój teorii psychoanalitycznych, skupiając się we właściwy sposób na pojawiających się w tej pracy poważnych problemach.

Książka oparta jest na czterdziestu latach doświadczenia zawodowego w publicznej służbie zdrowia w pracy z pacjentami cierpiącymi na poważne choroby psychiczne i jest świadectwem jego głębokiego zaangażowania jako psychoanalityka i psychiatry. Stosował myślenie psychoanalityczne w warunkach psychiatrii ogólnej w sposób, w jaki do dziś nie udało się to żadnemu psychoanalitykowi. Dr Lucas wydobywa istotę praktycznej wiedzy, jaką nabył na przestrzeni całego zawodowego życia, przekazując nam swoje bogate doświadczenie w skondensowany i urzekająco zrozumiały sposób.

Słusznie powtarza raz za razem, że mając do czynienia z pacjentami cierpiącymi z powodu psychozy, klinicyści muszą dostroić się do psychotycznych fal. Rozumie przez to umiejętność odróżniania, czy zwracamy się do psychotycznej, czy niepsychotycznej części pacjenta, chcąc dobrze zrozumieć, co dzieje się w czasie spotkania z nim. Dr Lucas podkreśla, że książka opisuje „ważną rolę, jaką stosowana psychoanaliza może odgrywać w psychiatrii ogólnej, stając się pomocą dla personelu, rodzin i pacjentów w dostosowaniu się do rzeczywistości życia z przewlekłym zaburzeniem psychotycznym”.

Był przekonany, że psychoanaliza nie może i nie powinna być widziana jako panaceum na psychozę. Klinicyści mogą poczuć się spokojniejsi, wiedząc, że ich ewidentnie nieudane próby „uleczenia” przewlekle cierpiących pacjentów to nie porażki, ale nieodłączny element długoterminowego leczenia, jakiego wymagają tak trudne w leczeniu choroby. Dr Lucas pokazuje, jak bezcenne tutaj może być psychoanalityczne podejście w pracy multidyscyplinarnych zespołów w ustalaniu realistycznych celów leczenia i utrzymania morale personelu”.

Fragment przedmowy Carine Minne, która jest konsultantką psychiatrą w Forensic Psychotherapy w Portman Clinic, w Fundacji Tavistock i Portman NHS oraz w Broadmoor Hospital, West London Metal Heatlth Trust. Jest również psychoanalityczką i z członkinią stowarzyszoną w Brytyjskim Towarzystwie
Psychoanalitycznym.

Zdjęcie: Gage Walker on Unsplash.

Dlaczego pary zgłaszają się na terapię?

Jak zauważa Susan Pacey, psychoterapeutka par, która łączy psychoanalizę z terapią seksualną, „problemy seksualne należą do najczęstszych powodów, dla których ludzie szukają pomocy terapeutycznej. Konflikty wokół seksualności bywają dla wielu par źródłem głębokiego cierpienia – szczególnie dla tych partnerów, którzy są przekonani, że powinni uprawiać seks, powinni robić to częściej, powinni współżyć w określony sposób, mieć dzieci poczęte w wyniku stosunku lub doświadczać seksu prowadzącego do orgazmu.

Takie osoby często czują, że coś tracą, że odstają od „normy” i chcą być „normalne”. Rozbieżność między fantazją o życiu seksualnym, jakie powinno się prowadzić, a rzeczywistym doświadczeniem seksualnym bywa dla nich źródłem dezorientacji, frustracji i powracających konfliktów w relacji. W związku z tym rosnące zapotrzebowanie na pomoc terapeutyczną w obszarze seksualności można odczytać jako wezwanie skierowane do całej profesji – do integracji podejść i metod pracy. Tym, którzy chcą na to wezwanie odpowiedzieć, przychodzi zmierzyć się z trzema zasadniczymi wyzwaniami: uznaniem, cierpliwością oraz docenieniem różnicy”.

Ten fragment z książki Susan Pacey pokazuje, jak silna presja „normy” wpływa na przeżywanie bliskości i seksualności w związkach.

Autorka proponuje inne podejście — takie, które nie opiera się na oczekiwaniach i schematach, lecz na uważnym rozumieniu doświadczenia pary: jej historii, lęków, pragnień i sposobu bycia w kontakcie.

„Zmysłowość i seksualność w terapii par” to książka dla tych, którzy chcą pracować z parami głębiej — łącząc nieświadome znaczenia z doświadczeniami płynącymi z ciała.


Zdjęcie: Vitaly Gariev on Unsplash.

„Psychotyczne fale” – recenzja Justyny Świerczyńskiej

Z ogromną ciekawością sięgnęłam po nową książkę Oficyny Wydawniczej Fundament „Psychotyczne fale. Perspektywa psychoanalityczna w psychiatrii” autorstwa Richarda Lucasa. Książka okazała się niezwykle inspirująca i moim zdaniem cenna również dla psychoterapeutów nie pracujących na codzień z pacjentami cierpiącymi na psychozy typu schizofrenii i psychoza maniakalno-depresyjnej (choroby afektywnej dwubiegunowej).

sychotyczne fale – Richard Lucas książka psychoanalityczna

Bliska mi jest myśl, że każdy człowiek ma w sobie część, którą możemy nazwać psychotyczną. Stopień w jakim ta część wpływa na nasze życie psychicznie jest różny, nigdy jednak nie powinniśmy jej bagatelizować, ale idąc tropem autora raczej stale wsłuchiwać się w to, z którą akurat częścią w umyśle mamy doczynienia, psychotyczną czy niepsychotyczną. To, co bowiem widać tak wyraźnie u bardzo zaburzonych pacjentów stanowić więc może nieocenione źródło wiedzy przydatnej w każdej pracy.

Wracając do książki bardzo ciekawy rozdział opisuje różnice pomiędzy schizofrenią, psychozą maniakalno-depresyjną a osobowością borderline, z którą psychoterapeuci mają najczęściej do czynienia w swoich gabinetach. Jak podkreśla autor czasem trudno odróżnić, czy mamy odczynienia z osobowością psychotyczną, w której psychotyczna część próbuje się zamaskować i udawać zdrowszą niż jest, a pacjentem z zaburzeniem osobowości typu borderline przeżywającym przejściowy epizod psychotyczny. Różnicowanie tych zaburzeń jest jednak szczególnie istotne z perspektywy podjęcia decyzji o dalszej pracy w gabinecie, czy skierowania pacjenta do leczenia szpitalnego.

W opisanym w książce przypadku pracy z pacjentką z zaburzeniem borderline czytelnie opisane zostało to, z czym musi mierzyć się terapeuta w pracy z tym typem osobowości. Interesujący fragment obrazuje niebezpieczeństwo zbyt szybkich i zbyt intruzywnych interpretacji podawanych przez terapeutę w odpowiedzi na krytykę i wrogie projekcje pacjenta. Zbyt szybkie interpretacje mogą zostać odebrane przez pacjenta borderline jako odrzucające, co w jego odbiorze stanowi powtórzenie tego, czego doświadczył w dzieciństwie w kontakcie z nieempatycznym i odrzucającym rodzicem. Cała trudność w pracy z tego typu pacjentami polega więc na przyjmowaniu tych nieznośnych projekcji, krytyki i oskarżeń tak długo, dopóki pacjent nie nabędzie możliwości przyglądania się im. Czasem może to trwać naprawdę długi czas.

Z drugiej strony rozumienie tego stanu przez terapeutę uruchamia innego rodzaju problemy. Jak pisze Lucas: „Przypływ ciepłych, wdzięcznych uczuć, wynikających z przeżycia zrozumienia, nagle zmienił się we wrażenie jedności z terapeutą. Pojawił się problem nieuchronnych rozstań zmieszanej ze sobą pary, przeżywanych jako katastrofalne wypchnięcie i budzących w pacjentce wściekłość”.

Pacjenci borderline rozpaczliwie bowiem potrzebują matczynego pomieszczania, którego nie doświadczyli w momencie, w którym byli dzieckiem. Problem polega na tym, że o upragnionym obiekcie myślą w sposób konkretny. Pragną opieki, matczynej „torby” w umyśle terapeuty, spełnienia fantazji o powrocie do matczynego łona. Mogą nawet w konkretny sposób poszukiwać tej przestrzeni chodząc za analitykiem i przyglądając się jego domowi.

W pracy z pacjentami typu bordeline przeniesienie kierowane do terapeuty może mieć tak gwałtowną postać, że terapeuta zaczyna mieć wątpliwości, czy komentarze kierowane do niego są słuszne. Czasem intensywność tych przeżyć jest tak duża, że przybierają one postać urojeniowych uczuć przeciwprzeniesionych. Terapeuta dosłownie traci głowę i zaczyna wątpić, w to co czuje i myśli. Każdy jego ruch jest przeżywany jako oznaka odrębności i braku zainteresowania. Czasem pacjenci borderline mogą sprawiać wrażenie, że przekroczyli granicę i znaleźli się po stronie psychozy. Mogą być przekonani, że terapeuta nagrywa ich sesje lub że sąsiedzi ich prześladują. Takie stany trwają jednak zazwyczaj krótko, w przeciwieństwie do zaburzeń psychotycznych.

Jak podkreśla autor, różnica pomiędzy borderline a schizofrenią jest taka, że w przypadku schizofrenii „obiekt pomieszczający” uległ zniszczeniu, więc schizofrenicy żyją całkowicie zanurzeni w urojeniowym, stworzonym przez siebie świecie. Nie martwią się rzeczywistością zewnętrzną, urojeniowo wierzą we wszystko czego sobie życzą. W przeciwieństwie do nich pacjenci borderline martwią się funkcjonowaniem swojego „obiektu pomieszczającego”. Poczucie winy pacjenta wywołane zniszczeniem swoich obiektów wewnętrznych nie prowadzi jednak do trwałych reparacji, wywołuje najczęściej pragnienie dokonania konkretnych, wszechmocnych napraw, w miejsce prawdziwej reparacji, która zawiera w sobie realne uznanie wyrządzonych zniszczeń. Maniakalne reparacje nie są więc w istocie reparacjami, lecz są zaprzeczeniem własnej destrukcyjności. Nie dysponując możliwością wybaczania, ani reparacji pacjent borderline żyje w starotestamentowym świecie, w którym panuje zasada „Oko za oko”. Jedyne bezpieczne miejsce stanowi pogranicze pomiędzy pozycją depresyjną a schizo-paranoidalną. Pogranicze zapewnia bezpieczne miejsce pomiędzy morderczymi poczuciami winy i tyranią doskonałości, a prześladowaniami wpisanymi w pozycję paranoidalno-schizoidalną.

Centralna psychopatologia zaburzeń psychotycznych polega na innym konflikcie. Nie mamy tu już do czynienia z balansowaniem pomiędzy pozycją depresyjną a schizo-paranoidalną, ale na konflikcie pomiędzy psychotyczną a niepsychotyczną częścią osobowości. A w przypadku zaburzeń psychotycznych z dominującą psychotyczną częścią osobowości, która sprzeciwia się leczeniu i podporządkowuje sobie słabszą, niepsychotyczną część.

Ciekawa refleksja Lucasa dotyczy tego, jak jego zdaniem wygląda najpowszechniejszy objaw psychozy. Jego zdaniem tym objawem nie są wytwory umysły typu słyszenie głosów czy doświadczanie urojeń, tylko zaprzeczenie i racjonalizacja. Z tego powodu najczęstszymi problemami w leczeniu tego typu pacjentów jest skłonność do ignorowania ich faktycznej psychozy i postrzeganie ich stanu w bardziej akceptowalnych kategoriach – nerwicowych lub właśnie borderline.

Tymczasem psychotyczna część osobowości pacjenta zrobi wszystko by ukryć swój stan przed specjalistami, otrzymać zbędną diagnozę i jak najszybciej opuścić szpital w przypadku hospitalizacji. Jest to oczywiście pułapka, bowiem dominująca w umyśle psychotyczna część nie jest w tanie mierzyć się ze zwykłym życiem, na wszelką frustrację reagując paranoją i wszechmocą. Ukrywając swój morderczy brak tolerancji na frustrację zaprzecza jednocześnie wszelkim problemom i aby uniknąć leczenia poda lekarzom najbardziej wiarygodną racjonalizację na wnoszone przez siebie realne kłopoty.

Jak podkreśla Lucas, w przypadku bardzo zaburzonych pacjentów warto uznać, że psychotyczna część ich umysłu stanowi odrębny byt, który można badać sam w sobie. Co warto podkreślić, byt który zrobi wszystko, by nie dopuścić do głosu zdrowszą część umysłu pacjenta. Jeśli w wyniku interwencji terapeutycznych zdrowsza część zostaje wzmocniona i zyskuje rosnąca zdolność do myślenia i sprzeciwiania się próbom ewakuacji myśli poprzez projekcje, dochodzi do konfliktu. Psychotyczna część umysłu wchodzi w zawistną rywalizację z rozwojem i może powstrzymywać pacjenta przed otrzymywaniem pomocy. Kierują nią bowiem śmiercionośne, przeciwstawne życiu siły. Po ewakuacji obaw wnoszonych przez część niepsychotyczną, część psychotyczna wypełnia puste miejsce zaprzeczeniem i racjonalizacją oraz przedstawia światu zewnętrznemu bardzo racjonalną postawę. Dlatego to krewni pacjenta najczęściej stawiają pierwszą diagnozę i szukają pomocy specjalisty. Psychotyczna część nie jest zainteresowana leczeniem.

Justyna Świerczyńska, dr n. hum., psycholożka i certyfikowana terapeutka Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychoanalitycznej. Współredaktorka książek: „Odnaleźć swoje miejsce. Psychoterapia psychoanalityczna w Polsce” i „Kino i psychoanaliza. Film na kozetce”.


Źródło zdjęcia: Erfan Khoshbin on Unsplash.

Redaktorka naukowa o książce Susan Pacey

Karolina Pniewska, która stoi za pomysłem przetłumaczenia i wydania książki Susan Pacey „Zmysłowość i seksualność w terapii par. Integracja behawioralnej techniki sensate focus i psychoanalitycznej terapii par” napisała na swoim Facebookowym profilu:

„Bardzo polecam – czytałam kilka razy 😉 Susan Pacey pisze o, wydawałoby się niemożliwym, połączeniu interwencji behawioralnej Sensate Focus z psychoanalitycznym rozumieniem dynamiki w parze.

Nawet jeśli nie stosujecie techniki Senste Focus w swojej codziennej pracy, warto po tę książkę sięgnąć bo pomaga ona zwrócić uwagę na kluczowe sprawy w seksualnej wymianie. Jest tutaj dużo o rozumieniu twórczego znaczenia agresji, o zabawie, o wstydzie, o ucieleśnianiu – o różnych ważnych wątkach, które można podjąć w rozmowie z parą w gabinecie.

A jeśli stosujecie Sensate Focus, to książka ta pomoże rozwinąć Wasz warsztat o jej psychoanalityczne rozumienie.

Mam nadzieję, że będzie Wam ta książka pomocna w pracy z parami. Pacey pisze głównie z winnicottowskiej perspektywy i robi to w bardzo przystępny sposób, także polecam tę książkę również tym, którzy na codzień pracują w innym niż psychoanalitycznym nurcie”.

Karolina Pniewskapsychoterapeutka psychoanalityczna, współzałożycielka Pracowni Psychoterapii Perspektywy, w której prowadzi psychoterapię indywidualną oraz psychoterapię par i rodzin. Od kilku lat zaangażowana w rozwój środowiska osób pracujących psychoanalitycznie z parami w Polsce. W latach 2020-2023 zajmowała się też promocją naszego Wydawnictwa: prowadziła jego profil na Facebooku oraz opiekowałasię stroną internetową. Jedna z tłumaczek książki Louise Emanuel i Elisabeth Bradley „Co się dzieje z tym dzieckiem. Interwencje psychoanalityczne w pracy z rodzinami z małymi dziećmi”

Wydajemy książki pomocne klinicznie
Oficyna Wydawnicza FUNDAMENT